TV show na obiad

21 stycznia 2011, w kategorii Telewizja

53Rozwijają się w zatrważającym tempie. Co rusz nowy podbija serca telewidzów. Im więcej im silniejszych emocji przeżywają uczestnicy, tym lepiej bawimy się przed telewizorami. Chcemy oglądać łzy! Nieważne czy wzruszenia, radości czy smutku. Zauważyliście jak dokładnie kamery kadrują takiego płaczącego na wizji osobnika? Polska przejmuje pomysły od innych krajów i w efekcie oglądamy w „Chwili prawdy” jak ludzie na własne życzenie potrafią zrujnować sobie życie na oczach całego kraju. Im bardziej zaskakujący i widowiskowy show tym więcej telewidzów Czy pamiętamy, by przecedzić to przez sito kłamstw? To wszystko mogło być w scenariuszu. Może wcale nie oglądamy prawdy, tylko reżyserzy śmieją się za naszymi plecami. Nie bądźmy naiwni. Era „Milionerów” i „Familiady” dobiega końca, a nadchodzi renesans areny gladiatorów, tylko że współczesnych – gladiatorów ochotników. Na szczęście nie musimy oglądać tego rozlewu łez i potu. Zamiast tego, można obejrzeć talk show, który stoi wyżej na szczeblu drabiny humanitarności. Oczywiście nikt nie będzie oglądał Kuby Wojewódzkiego, jeżeli darzy go szczególnie zajadłą antypatią, ale Ewa Drzyzga zawsze znajdzie jakiś temat, który zainteresuje każdego. Najlepiej nie oglądać. Prawda jest taka, że większość seriali to tasiemce o nieskomplikowanej, łatwej do przewidzenia (na dwadzieścia pięć odcinków do przodu co najmniej) fabule. A jeżeli już się stało i codziennie o tej samej godzinie przesiadujesz przed telewizorem, śledząc dramatyczne losy swoich ukochanych bohaterów, jest jeden sposób, żeby się z tego wyleczyć. Przeczytaj streszczenia odcinków w Internecie, gdzie znajdziesz opisy ze znacznym wyprzedzeniem. Jeżeli już będziesz wiedzieć, czego się spodziewać w ciągu następnych miesięcy, zobaczysz, że znudzi ci się oglądanie „dynamicznie” prącej do przodu akcji. Jednak serial serialowi nie równy. Niektóre starają się, choć trochę, odzwierciedlać rzeczywistość (czyli współczynnik prawdopodobieństwa, że perypetie, które przeżywają bohaterowie, mogą przytrafić się też zwykłemu śmiertelnikowi, jest nieco wyższy), inne są naprawdę zabawne albo naprawdę ciekawe. Może któryś z nich obudzi w tobie nową pasję? Jeżeli zdołasz zapamiętać znaczenia terminów lekarskich, jakie padają podczas wszystkich odcinków doktora House’a, nie koniecznie zostaniesz sławnym diagnostykiem, ale może chociaż dostaniesz się na pielęgniarstwo (nie obrażając żadnej pielęgniarki ani pielęgniarza!). Nie należy też szukać autorytetów wśród serialowych postaci. Chyba, że nie są uzależnione od Vikodinu. Jeżeli lubisz muzykę, na pewno masz swoje ulubione zespoły, które kręcą teledyski do swoich piosenek. Zanim jednak obejrzysz jak zilustrowali piosenkę, pokuś się o własna interpretację utworu, a potem dopiero zobacz gotowe rozwiązanie. Teledyski wzruszają częściej niż inne środki masowego przekazu, ponieważ nieodmiennie są powiązane z muzyką, a tej znacznie łatwiej rozczulać serca. Ale czy jest sens wysiadywanie przed Vivą w oczekiwaniu na ten jeden teledysk? Wygodniej i oszczędniej byłoby skorzystać z youtube’a. Tym bardziej, że Viva jako stacja muzyczna zawęża swoje pole wyboru do jednego gatunki muzyki. Niektóre programy muzyczne natomiast całkiem pogubiły się w matni rozrywek i zamiast piosenek oferują całe mnóstwo zatrważająco płytkich, amerykańskich programów, podczas których rozkapryszone trzynastolatki rujnują finansowo rodziców, wyprawiając swoje szesnaste urodziny. Wszyscy chyba domyślają się, że mowa o MTV, które już dawno powinno zmienić nazwę. Muzyczne programy warto oglądać, gdy zapowiadają muzykę, której jesteśmy zwolennikami, np. rockowania albo lata sześćdziesiąte. Kanał VH1 dysponuje takimi kategoriami.