7Czasami trzeba walczyć w małym dystansie i wtedy rodzi się problem, ponieważ w takich sytuacjach żołnierz musi się wykazać wielkim talentem wojskowym i w sumie dobrą znajomością sztuk walki w małym dystansie, które oczywiście pozwolą mu przeżyć i przetrwać wojnę. Walka w małym dystansie nie zawsze ogranicza się tylko do walki wręcz, ale między innymi jak opowiem wam moi drodzy czytelnicy w tym podpunkcie, można w takiej sytuacji również wykorzystać inne przedmioty, takie jak miotacz płomieni, miecz czy nawet nóż. Walka w małym dystansie często jest nazywana walką kontaktową i właśnie na tym opierają się głównie azjatyckie sztuki walki takie jak na przykład kung-fu. Oczywiście, aby opanować tą technikę wystarczająco dobrze trzeba poświęcić bardzo wiele lat na treningi, ale nie o to dokładnie chodzi w wojsku, ale o to, aby żołnierz jak najlepiej poradził sobie w sytuacji zagrożenia. Oczywiście wykorzystując inne przedmioty znajdujące się w pobliżu nas możemy bardzo sobie pomóc w pokonaniu przeciwnika. Kawałek stali jednak śmiertelnie niebezpieczny. W dzisiejszych czasach miecze nie są już wykorzystywane do walki, ponieważ są one zbyt mało niebezpieczne i poza tym służą do walki kontaktowej, w której dwie strony mogą odnieść obrażenia, po mimo tego, że tylko jedna strona może wygrać. Oczywiście miecze były główną bronią w czasach starożytnych i średniowiecznych. Ludzie wykorzystywali miecze do zabijania innych ludzi. Budowa miecza jest niebywale prosta, ponieważ miecz możemy podzielić na dwie części, a mianowicie rękojeść i ostrze. W zależności od preferencji człowieka używającego miecza tak on wyglądał. Najczęściej jednak miecze były ostrzone z dwóch stron, aby zadać jak najwięcej obrażeń przeciwnikowi. Rodzajów mieczy jest niebywale dużo, ponieważ wystarczyło mieć trochę wyobraźni i talentu kowalskiego i można było samemu stworzyć sobie miecz. Najczęściej miecze noszone były przez mężczyzn, a im większy był mężczyzna i im silniejszy tym większego i bardziej groźnego miecza używał.

46Więcej niż dwa modele komórek posiadamy.Zgodnie z tym, co zostało zawarte w tymże skromnym tytule tego skromnego artykułu, wśród Polaków coraz częściej spotykanym zjawiskiem jest posiadanie przez każdą osobę dwóch, lub też nawet i więcej, owych modeli telefonów komórkowych. Możemy się z tym zgadzać, bądź też nie, ale powinniśmy być tego świadomymi ludźmi – wiele osób posiada tyle właśnie telefonów komórkowych. Chwilami może się to wydawać nawet wręcz dziwne, ale pamiętać należy, że właściwie jest to zjawisko niejako nieuniknione i można w sumie się było spodziewać, że tak to wszystko będzie wyglądało w przyszłości. Po co właściwie wielu osobom spośród nas owe dwa lub więcej aparaty telefoniczne? Przyczyn jest bardzo wiele takiego stanu rzeczy i zapewne każda i każdy z takich osób ma jakieś swoje konkretne powody, które pchnęły taką właśnie osobę w kierunku podjęcia decyzji o wzięciu w posiadanie dwóch „komórek”. Musimy zatem przyzwyczaić się do takiej właśnie sytuacji, która ma miejsce w naszym i nie tylko naszym pięknym kraju. Miejsca, w którym położyć można telefon.Odpowiedzi na to pytanie może być właściwie tyle, co odpowiadających. Jest bowiem przecież tak, że różnorodność miejsc odpowiednich (albo czasem i nieodpowiednich) do przechowywania aparatu telefonicznego jest taka różnorodna, że trudno to wszystko ogarnąć. Można bowiem przecież trzymać taką „komórkę” w kieszeni spodni (choć z pewnych względów, nazwijmy to osobistych, odradzane jest to szczególnie mężczyznom – efekt może być bowiem częściowo podobny do trzymania laptopa na kolanach), można trzymać ją w kieszeniach górnych, w plecaku, torbie, torebce, na tak zwanej smyczy, lub zapewne jeszcze w wielu innych i niewspomnianych tutaj miejscach i na różne również sposoby. Jedną z bardziej radykalnych opcji i niewygodnych zarazem jest noszenie aparatu takiego cały czas ze sobą w ręce. Jest to jednak o tyle kompletnie niepraktyczne rozwiązanie, że w momencie, gdy zechcielibyśmy coś obiema rękami zrobić, a tak jest przecież bardzo często, to musielibyśmy przyznać, że jest to już niewygodna sprawa.