51Jeżeli już zainwestowaliśmy w kablówkę lub inny telewizyjny pakiet z bogatego asortymentu, który oferuje nam multimedialny rynek, warto zainteresować się, jakie kanały gwarantują coś więcej, niż tylko krótkotrwały rejs umysłu w krainy, gdzie nie jest do niczego potrzebny. Czasami trudno jest zdobyć się na przełączenie z durnego (i kolejnego) TV show na program natury Discovery. Dlaczego? Czy odczuwamy wewnętrzną potrzebę, aby choć na chwilę się „odmóżdżyć”? Nie! I nie próbujmy szukać takiej wymówki, ani takiego usprawiedliwienia. Chodzimy na łatwiznę z lenistwa, bo nie chce nam się myśleć. Ale tego procesu nie można wyłączyć z prądu. Należy więc o niego dbać. I naprawdę w mniejszym stopniu zaszkodzi mu program przyrodniczy niż naciągane śledztwo prowadzone na niby przez ludzi, którzy najprawdopodobniej nigdy na oczy nie widzieli prawdziwego pistoletu. Wybieraj to, z czego możesz się czegoś nauczyć, nawet przez rozrywkę. Nie pozwalaj się otumaniać! Postaw na logiczne myślenie i wybieraj „zdrowsze” programy. A przede wszystkim – nie oglądaj niczego na siłę. Jeśli nic cię nie interesuje albo jeśli czujesz się poirytowany częstotliwością i długością reklam – odpuść sobie i złap za milszą dla ducha książkę. I czy do sztuki należy umiejętność odróżnienia złego filmu od dobrego. Na to pytanie będzie tyle odpowiedzi, co i opinii. Każdy ma przecież prawo do własnego zdania i każdy najprawdopodobniej coś innego rozumie przez termin „sztuka”. Film, który dla ciebie jest arcydziełem wszechczasów, dla twojego sąsiada może być upadkiem kinematografii. I oboje możecie mieć rację. Po trochu. Są jednak produkcje, które bezwarunkowo nie zasługują na miano filmu, tak jak nie każdy wiersz nie powinien być nazywany poezją. Bardzo łatwo je rozpoznasz. To przede wszystkim największe amerykańskie superprodukcje nastawione tylko i wyłącznie na zarabianie pieniędzy dla producentów i na pensje najsławniejszych aktorów. Czytaj uważnie filmowe recenzje. Jeżeli czujesz, że dany film nie wniesie w twoje życie niczego, o czym byś do tej pory nie wiedział, że jest to tylko powielenie starego motywu, daruj sobie i nie marnuj czasu. Może fajnie raz na rok obejrzeć głupią i bzdurną komedyjkę. Ale niech to będzie raz na rok. Mniej komercyjne programy, jak jedynka, dwójka, czy TVP Kultura, wypuszczają bardzo często ambitniejsze ekranizacje, których na dodatek nie przerywa tabun reklamowych ogłoszeń.